Żyć bardziej

Wysłuchaj. Przytaknij. Powiedz, że rozumiesz. A potem przy akompaniamencie burzy napisz posta o tym, co naprawdę czujesz, Taki nowy, antystresowy, sposób Limonkowy… Cudowny wieczór…Piękna pogoda i Marek Piekarczyk, zamiast Festiwalowej papki. Jest tak, jak  już dawno nie było… Masz wrażenie, że wszystko co złe, jest tak daleko jak groźba deszczu tego wieczoru…I nagle wszystko się…

Wyłowiony z sieci

” Czy mogę dziś napisać na blogu o tym, jak wyłowiłam z sieci najzdolniejszego informatyka i najlepszego kumpla ever?” – zapytała Limonka, administratora. Powiedział, że tak, więc ona pisze. Powinno zaczynać się jak w bajce. Dawno, dawno temu, na nie najmłodszym już tak zwanym „portalu randkowym”…. Dziwne, bo żadne z nich nigdy wcześniej tam nie…

Życie jest (tele)nowelą

Przeważnie, wtedy kiedy w szarym świecie robi się Limonkowo, nie można od razu tego opisać, bo coś się dzieje. Tak było i w tym przypadku. Kiedy przestajemy szukać telenoweli, przyzwyczajamy się do zwykłego życia, telenowela dzieje się sama. Wystarczy pójść do pracy wypełnionej testosteronem. Usiąść sobie jak zawsze, ale zamiast jak zawsze być super skoncentrowaną…

Kationy i aniony

Całe życie była humanistką. Dbała o słowa, przecinki, kropki na końcu zdania i o znaki zapytania. Liczby, pierwiastki, kationy i aniony od zawsze były dla niej zagadką. Tak jak On. Lubiła podejmować wyzwania. Zdobycie jego uwagi i zainteresowania było jednym z nich. Miał przecież wszystko i mógł mieć każdego. Dlaczego, więc jej serce zabiło mocniej…

” Chcę dotykać Cię słowami”, czyli subiektywna recenzja ” Sesji”

„Sesje” to jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów ostatnich lat. Pewnie dlatego dziś postanowiłam go obejrzeć porzucając wszystkie, ważne zajęcia i mam mieszane uczucia. Sesje dla tych, którzy nie wiedzą o jakim filmie mówię to opowieść o chorym na polio poecie, który spotyka się z tak zwaną „seks- terapeutką”, by poszerzać świadomość swojego ciała. W największym…

„Limonkowe” z pasji, czyli o prądzie i niezależności

Dziś dzień ” robienia niczego”. Pewnie dlatego, że te weekendy we Wrocławiu naprawdę bywają wyczerpujące. Nie napisałam ani jednego ” płatnego znaku”, bo tak założyłam już rano. Obiecałam Wam jednak historię bloga i słowa dotrzymam 🙂 Początkowo miała to być smutna historia, o zawiedzionych nadziejach. O tym, że nic nie jest nam dane na zawsze.…