W ostatnich dniach podjęłam nowe, równie interesujące, co przerażające wyzwanie. Znalazłam się przed wielkim ekranem, byłam jedyną kobietą wśród znających się na grafice komputerowej mężczyzn. Weszłam i pomyślałam, że trudniej już być nie może. Zanim wróciłam tam następnego dnia, wzięłam oddech. Przecież nie od dziś włączam komputer 🙂
Dziś minęło kilka tygodni, a ja wiem, że urlop będę brała tylko wtedy, gdy będzie to absolutnie konieczne. Bo czasami nawet ” natychmiast zrób tę linię jeszcze raz, bo jest kanciato”, potrafi uratować życie. Poza tym Limonka chyba lubi współpracować z facetami. Nieważne, jak bardzo są zasadniczy…