– Cześć kochanie. Dobrze, że przyszłaś, bo wiesz ja całą noc się zastanawiałem…..
– Kiedy będę? – dokończyła mimowolnie
– Całą noc się zastanawiałem ile Twoich oszczędności możemy przeznaczyć na nasze wspólne mieszkanie….
Normalnie, automatycznie zapytałaby pewnie, a ile powinniśmy? Tym razem jednak znieruchomiała. Myślała, że mają całkiem dobry, wspólny czas, kochają się jak nieznajomi, szanują jak rodzeństwo i śmieją się jak najlepsi kumple….Tymczasem usłyszała, że komunikacji musi uczyć nie tylko w pracy. Wzięła najgłębszy oddech jaki była w stanie i najspokojniej jak mogła podała komunikacyjnego gotowca.
– Znajdź jakieś mieszkanie, pokaż mi je, a potem sprawdzimy jakiej kwoty potrzebujemy. Zobaczymy ile z tego, co potrzebujemy, mogę wyłożyć ja, pomyślimy skąd możemy wziąć resztę – dokończyła, próbując się nie zezłościć.
Finanse to najtrudniejszy temat w ich związku. Bo przecież nie powie mu, że będzie go wspierać w każdej, nawet bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej, ale jeśli w ciągu kwartału nie zacznie zarabiać choćby tysiaka miesięcznie. Dekadę .wydawało się, że pieniądze nie są najważniejsze. Dziś, kiedy realność puka do drzwi głośniej, niż kiedykolwiek wcześniej czuła, że dają poczucie stabilności, spokoju.
– Masz rację, trzeba było zostać w tamtej pracy. Nic nie zmieniać – zaczął.
– Poczuła jak się gotuje….
– Jak myślisz, co by było gdybym teraz poddała się z bezsilności?
– Pewnie nic po prostu, ktoś przyjdzie tu do Ciebie i mi wytłumaczy o co Ci chodzi. Nie wkurzaj się, nasza relacja dobrze Ci idzie. Najlepiej.
– Mam więcej danych – odpowiedziała po raz enty w tym tygodniu.
Ta rozmowa pokazała, że nikt w procesie edukacji nie uczy nas komunikacji. Nie umiemy mówić o potrzebach. O brakach, lękach i informacjach, których potrzebujemy, być blisko. Tak naprawdę blisko



