– „Sądząc po ilości filmików i zdjęć na których jesteś, a które znajdują się na Dysku mojego konta Google, byłeś, jesteś jednym z najważniejszych ludzi w moim życiu” – napisała w okienku komunikatora, zanim pomyślała.
Za chwilę pożałowała.
– „Byłem tylko epizodem w Twoim życiu”. Zabrzmiało to, jak taka malutka szpileczka, ale wycelowana w to najbardziej czułe miejsce. Cholera, niestety miał rację.
– „Ja dla Ciebie też, ale życie składa się z takich epizodów, jak ten nasz” – chciała odpisać, ale było w tym prawdopodobnie za dużo…Nie wiedziała czego. Sarkazmu, ironii? A może prawdziwych uczuć? Takich, które włączają się zawsze wtedy, gdy ich nie potrzebujesz.
Zamiast tego wzięła głęboki oddech i odpisała, że życie składa się z epizodów. On nie był epizodem. Epizody się kończą. On jest w jej życiu, odkąd skończyła siedem lat. Trochę go kochała, trochę z Nim imprezowała, trochę się na Niego wkurzała. Najbardziej chyba jednak Mu kibicowała.
Wtedy, kiedy wychodził z trudnych relacji. Ze swoich jaskiń i Czarnych Dziur. Kiedy różnymi sposobami sklejał poharatane serce. Nie mówiła tego zbyt często. O oczywistościach się nie mówi. Nie trzeba. Teraz jednak poczuła, że On naprawdę nie wie. Nie wie, że ona myśli o tym częściej, niż by chciała…




