Ostatnio w mediach ta reklama leci non stop. W telewizji, w internecie, na YouTubie – wszędzie. Po którymś z kolei razie, kiedy znowu usłyszałem znajome: „Jak to z nami jest, że staliśmy się mistrzami w tworzeniu barier?”, pomyślałem: dobra, muszę coś o tym napisać. Bo to nie jest tylko zwykła reklama – to właściwie cała kampania, która porusza coś bardzo ważnego. Coś, co dzieje się z nami tu i teraz.
Ta reklama T-Mobile jest jak lustro. Odbija obraz nas samych – ludzi, którzy mają wokół siebie mnóstwo narzędzi do komunikacji, a jednak często nie potrafią ze sobą rozmawiać. Cały rok czekamy, żeby być razem, a potem jesteśmy osobno – mówi narrator. I trudno się z tym nie zgodzić. Ile razy, siedząc z bliskimi przy stole, bardziej skupialiśmy się na telefonie niż na tym, kto siedzi obok?
To, co szczególnie mnie uderzyło, to trafność scen i słów. „Mówimy, że miłość jest najważniejsza, a odmawiamy jej niektórym.” Mocne, co? Zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie, ile razy odłożyliśmy na bok rozmowę z bliskimi, bo „jeszcze tylko szybko sprawdzę coś na Instagramie”. Technologia zbliża, ale i potrafi brutalnie oddzielać.
Reklama pokazuje, jak zamieniamy wspólne chwile w osobne światy. „Wymyśliliśmy najlepsze jedzenie do dzielenia się, ale jemy je w samotności.” No właśnie. Nawet pizza, która była symbolem dzielenia się, dziś coraz częściej towarzyszy binge-watchowi seriali w pojedynkę. Bez rozmów, bez bliskości, bez kontaktu.
Ale to nie jest kampania, która mówi: „Złe telefony! Zły internet!”. To raczej subtelne przypomnienie: „Hej, zobacz, jak łatwo o to, by się zamknąć w swojej bańce”. I może właśnie dlatego ten przekaz działa. Bo zamiast moralizować, po prostu pokazuje nas – ludzi z XXI wieku, zagubionych między ekranem a rzeczywistością.
Co ciekawe, niektóre ujęcia z reklamy można by wręcz podpiąć pod definicję „mikrobarier”. Nie rzucamy w siebie cegłami, nie stawiamy murów – wystarczy, że siadamy obok kogoś i… zanurzamy się w telefon. A przecież narrator pyta wprost: „A może zostajemy mistrzami w burzeniu barier?”. No właśnie, może czas coś z tym zrobić?
Najbardziej poruszyło mnie zakończenie. „Pokażmy, że cieszymy się na czyjś widok. Skoro tak bardzo tęskniliśmy, to nie chowajmy radości.” Niby proste, ale kiedy ostatnio naprawdę to zrobiliśmy? Bez pozowania pod InstaStories, bez „czekaj, zrobię zdjęcie, bo ładnie wyglądasz przy tej kawie”.
Myślę, że ta kampania T-Mobile to coś więcej niż reklama. To ważny głos o społecznym zmęczeniu udawaniem bliskości. Bo niby jesteśmy „connected”, ale czasem nie umiemy być „obecni”. I chyba właśnie o to autorom tej reklamy chodziło – żebyśmy w końcu zaczęli zauważać siebie nawzajem, nie tylko przez ekran.